Jogger Polinika

Rekomendacje

14 lipca, 2010

Awantura o krzyż.

Napisane w: Ogólne (0)

PO i PiS się kłócą o krzyż. A gdzie jest Świtoń?
Przecież lubił kiedyś przypinać się do krzyży?

Ze zdziwieniem przyjąłem informację, że G. Napieralski nie poparł kandydatury J. Kaczyńskiego. Dlaczego? Moim zdaniem w interesie Lewicy jest J. Kaczyński jako prezydent. Z jednej prostej przyczyny.

Szansa, że B. Komorowski będzie wetował ustawy rządu D. Tuska jest zdecydowanie mniejsza niż to, że będzie robił to jego konkurent. I to nie z tego względu, że jest na pasku u D. Tuska (czego nie wykluczam ani czego nie twierdzę). Głównie z tego względu, że prezydent wywodzący się z PO ma (a w każdym razie powinien mieć) poglądy zbieżne z poglądami rządu.

W takim razie -- w przypadku prezydentury B. Komorowskiego, tych wet nie będzie za dużo (o ile będą jakiekolwiek). W takim układzie -- SLD nie będzie miało za dużego wpływu na polską politykę -- bo nie będzie potrzebne ani Koalicji Rządowej ani opozycji.

Koalicja będzie uchwalać ustawy i nie potrzebuje do tego głosów SLD (bo ma większość w Parlamencie). Nie będzie również potrzebować SLD do odrzucania ewentualnych wet Prezydenta (bo tych też raczej nie będzie).

Z drugiej strony -- opozycja też nie będzie potrzebować SLD, jeśli będzie chciała zablokować odrzucenie weta. Więc rola SLD mocno się ograniczy -- w zasadzie chyba tylko do propagandy swoich poglądów w mediach.

Natomiast, gdyby prezydentem został J. Kaczyński -- wet może być sporo. I na tym SLD mógłby dużo ugrać -- a to negocjując z PO pomoc w odrzuceniu weta, w zamian za korzyści a to z PiS za pomoc w zablokowaniu odrzucenia tegoż weta.

I nie mówię tu wcale o kupczeniu stanowiskami i synekurami, ale o forsowaniu rozwiązań, które są zgodne z linią programową SLD a niekoniecznie zgodne z linią Koalicji. Ot, zwykłe umowy typu "pomożemy odrzucić weto, ale w zamian zrealizujcie taki lewicowy postulat: 'tu_wstaw_postulat'"

No ale widać G. Napieralski albo tego nie dostrzegł albo osobiste animozje do PiS i jego Prezesa wzięły górę -- np. obwinianie o śmierć B. Blidy, nawoływania do delegalizacji SLD i inne "afronty" ze strony PiS.

Moim zdaniem, lider nie powinien się kierować względami osobistymi, ale realizacją celów, które przed nim stoją. A cele G. Napieralskiego to realizacja lewicowego programu gospodarczego i społecznego. Żadne urazy osobiste nie powinny mieć wpływu na decyzje polityczne. Polityka to nie zabawa w piaskownicy.

W przypadku prezydentury B. Komorowskiego -- SLD na pewno nie zrealizuje żadnych lewicowych postulatów politycznych, jeśli nie będą one również postulatami Koalicji rządowej. Jeśli wybory wygrałby J. Kaczyński -- szanse SLD na to drastycznie by wzrosły. I przy kolejnych wyborach SLD mogłoby powiedzieć wyborcom: "mimo, że rządzi całkiem inny obóz polityczny a prezydentuje przedstawiciel innego przeciwnego obozu, udało nam się zrealizować następujące punkty programowe: 'lista punktów'". A tak? "Nie udało nam się zrealizować żadnych postulatów politycznym, bo nie lubimy Kaczyńskiego i nie poparliśmy go w wyborach".

A na koniec disclaimer: nie jestem wyborcą SLD, PiS ani PO. To tylko moja trzeźwa ocena sytuacji, która nie ma nic wspólnego z moimi poglądami.