Jogger Polinika

Rekomendacje


30 kwietnia, 2008

Egzamin gimnazjalny.

Napisane w: Narzekanie, Ogólne (0) Otagowane: , , , , , , ,

Wielka afera z powodu egzaminu gimnazjalnego, który część gimnazjalistów zawaliła. Zawaliła bo nie przerobili wszystkich lektur na zajęciach.

Pierwsza rzecz, która przychodzi mi do głowy to LENISTWO. Przecież to jest w interesie gimnazjalistów, żeby zdać jak najlepiej ten egzamin, prawda? Więc czemu z własnej inicjatywy nie wzięli tych książek do reki w domu i czemu ich sobie nie przeczytali? A nie są to tytuły mało znane, były to "pewniaki", których "obecność" na egzaminie nie była zaskoczeniem. Czy to zreformowane szkolnictwo tak już ogłupia i odbiera inicjatywę, że uczniom nawet już nie chce się ruszyć swojego gluteus maximus i poczytać trochę książek spoza kanonu lektur (a jak się okazuje, nawet tych Z kanonu)? Że myślą, że nie potrzebują wiedzy innej, poza tą zdobywaną na lekcjach? Jeśli tak, to cóż... winę w dużej mierze ponoszą sami. Szkoła to nie wszystko, trzeba czasem wykazać trochę własnej inicjatywy i pouczyć się na własną rękę.

A druga sprawa z tym związana to kwestia publicznej szkoły. Teraz uczniowie i rodzice będą pisali skargi i odwołania do kuratorium, nauczyciele będą rozkładać ręce i tłumaczyć się brakiem czasu na przerobienie wszystkiego w terminie. Cała sprawa się rozmyje i raczej nikt nie wskaże winnego (i w sumie dobrze, uważam, że winni są sami gimnazjaliści). Ale gdyby to była prywatna szkoła, rodzic posyłający dzieciaka do takiej szkoły miałyby na umowie podpisanej z placówką wyszczególnione, czego potomek będzie uczony. I w przypadku nie wywiązania się szkoły z tego programu winny byłby dyrektor a rodzice mogliby dochodzić odszkodowania. Z tym, że raczej prywatna szkoła na taki numer by sobie nie pozwoliła.
A publiczna? Nikt nie odpowiada, bo wina będzie przerzucana z kuratorium na dyrekcję, z dyrekcji na nauczycieli a z nauczycieli na kuratorium, które przecież ustaliło taki a nie inny plan nauczania.

Wina jest też po stronie rodziców. Najwyraźniej nie sprawdzali jak ich dzieci są uczone. Chyba, że uznali, że wywiadówka raz na pół roku to wystarczający wysiłek włożony w edukację swojej progenitury. Coraz częściej wychowanie też przerzucają na szkołę. A potem wielkie pretensje, że dziecko nie wychowane i nie wykształcone tak, jakby sobie tego życzyli. Że dziecko nie ma inicjatywy i ciekawości świata (i nie poczyta sobie lektur na własną rękę, tylko czeka aż będą omawiane w szkole, wtedy przeczyta streszczenie i opracowanie).
A kto ma tego nauczyć jak nie rodzic? Wychowawca, który ma w klasie ok. 30 dusz (z którymi widuje się raptem kilka godzin w tygodniu), a oprócz tego własne życie? Nauczyciele, którzy często uczą po kilkadziesiąt dzieciaków? Nie, to właśnie robota rodziców. Szkoła ma (jak nazwa wskazuje) szkolić, nie wychowywać.

Kiedyś funkcjonowała taka klątwa "obyś uczył cudze dzieci". Dziś praktycznie uczy się tylko cudze dzieci. Bo jeśli rodzic nie jest nauczycielem i nie pracuje w szkole do której posyła dziecko, to nie ma możliwości samodzielnie zdecydować o jego kształceniu. Ma obowiązek posyłać dziecko do państwowej szkoły, gdzie dziecko jest uczone ustalonego przez państwo kanonu wiedzy. I nie ma to ŻADNEGO wpływu. A prywatne szkoły też nie są inne -- również muszą uczyć wiedzy określonej przez państwo.

A efekt tego wszystkiego jest taki, że dzieciaki zawalają bardzo ważny egzamin i nikt nie poczuwa się do winy. Ani rodzice ("szkoła nie nauczyła!"), ani uczniowie ("nauczyciel tego nie omówił!"), ani nauczyciele ("nie było czasu!"), ani dyrekcja ("taki jest program nauczania!"), ani MEN ("sprawa tyczy niewielkiej grupki osób").

Komentarze do wpisu "Egzamin gimnazjalny.":

1 | Livio

30 kwietnia 2008, 16:18:22

favicon

Moja polonistka uczy wiele klas, u niej na lekcjach jest luźno, a pomimo to omówiliśmy wszystkie lektury, gramatykę i różnego rodzaju teksty z podręcznika "do literatury".

Teraz leżymy do góry brzuchem.

Czyja to wina, że lektura nie została omówiona? Czy z tego powodu można egzamin powtórzyć?

2 | Ethan

30 kwietnia 2008, 16:52:42

żeby chociaż dostali listę lektur którą muszą umieć przed tym testem

3 | Livio

30 kwietnia 2008, 16:53:02

favicon

Wątpię, żeby nie dostali.

4 | Polinik

30 kwietnia 2008, 16:53:04

Livio:
A czemu gimnazjaliści uważają, że na egzaminie może być tylko to, co było na lekcjach? We własnym zakresie pouczyć się nie łaska? Nie było omówione, to trudno, jeśli uczniowi NAPRAWDĘ zależy na dobrym wyniku z egzaminu to powinien SAM się tego douczyć, a nie oglądać się na nauczyciela a potem płakać, że nauczyciel be.

Ethan: Taką listę dostaje się chyba na pierwszych zajęciach w roku szkolnym. A jeśli nawet nie dostali, to mogli się sami rozeznać w temacie, co jest wymagane, prawda?

5 | Ethan

30 kwietnia 2008, 16:54:13

( ja chociażby nie dostałem, ale zdawałem rok temu )

Polinik: a masz świadomość że np. w podstawie programowej gimnazjalnej może być jakaś lektura X której nauczyciel nie przerobił i nawet nie poinformował uczniów, a istnieje i moze obowiązywać na egzaminie, na którym zresztą wiedza nigdy de facto się nie liczyła?

6 | Livio

30 kwietnia 2008, 16:54:13

favicon

Też prawda. Humanista z reguły dużo czyta, matematyk dużo liczy, a "przyrodnik" także w pewien sposób interesuje się określonymi przedmiotami.

7 | Polinik

30 kwietnia 2008, 16:57:36

Ethan: A masz świadomość, że w dobie powszechnego dostępu do Internetu to nie jest problem, żeby sprawdzić, jaki materiał obowiązuje i jakie pytania pojawiały się w ostatnich latach?
Chyba, że uznamy, że poza wiedzą przekazywaną w szkole młody człowiek nie musi zdobywać jej w innym miejscu?

8 | Livio

30 kwietnia 2008, 16:59:07

favicon

Zgadzam się z Polinikiem. W odniesieniu do j. polskiego czy matematyki brzmi to nieco abstrakcyjnie, ale wyobraźcie sobie "informatyka", który zdobywał wiedzę tylko na lekcjach... Komedia :D .

9 | Ethan

30 kwietnia 2008, 17:02:17

no to się uważam za nieodpowiedzialnego człowieka ;-)

chwała Bogu że się nie urodziłem rok później, bo nawet że czytałem obie lektury to już nie mam bladego pojęcia czym się Alek, czym Zośka a czym Rudy - nie byłbym w stanie rozróżnić który czym konkretnie się zajmował, a w "Syzyfowych pracach" nie pamiętam imienia głównego bohatera, no ale jest w tym pewnie jakaś moja wina

10 | Ethan

30 kwietnia 2008, 17:02:39

[ kto powiedział, że ktoś kto pisze test humanistyczny to humanista? O.o ]

11 | Livio

30 kwietnia 2008, 17:03:25

favicon

Ethan, jeśli komuś zależało, przeczytał książki, jeśli nie, napisał jak napisał ten egzamin. Nie napisałem, że piszący egzamin human. to humaniści :> .

12 | Polinik

30 kwietnia 2008, 17:08:19

Ethan: Skoro mieli głęboko w dupie przygotowanie do egzaminu, to niech teraz nie miauczą, że to im zniszczy start w życiu. Trzeba było ruszyć się przed egzaminem i poczytać we własnym zakresie. I tyle. Sami są sobie winni.
A stanem swojej wiedzy się nie chwal, bo to nie przynosi zaszczytów ani Tobie, ani Twoim nauczycielom, ani szkole.

13 | Ethan

30 kwietnia 2008, 17:10:14

Nie mam się czego wstydzić, no chyba że wg Ciebie uczymy się po to żeby wyryć życiorysy postaci z literatury, ale ja w tym większego sensu nie widzę.

14 | Polinik

30 kwietnia 2008, 17:11:52

Ja nie ryłem, ale mimo to pamiętam. Ba, nie robiłem nawet notatek z lektur. Wystarczało mi, że przeczytałem książkę (a nie streszczenie z opracowaniem).

15 | Ethan

30 kwietnia 2008, 17:13:03

No cóż, nie znam w moim otoczeniu chyba żadnej osoby która po przeczytaniu kilkudziesięciu lektur jest w stanie przedstawić sylwetkę każdej osoby z lektur... może kumpluję się z ułomnym towarzystwem?

16 | Jiobel

30 kwietnia 2008, 17:18:54

favicon

Zapominasz o jednym Polinik – to *szkoła ma zapewnić* przygotowanie do egzaminu w najlepszy sposób, na jaki ją stać. To, że nie przerobiono i że teraz dzieciaki płaczą, nie jest wcale ich winą. Jedynie źle świadczy o szkole i nauczycielce/nauczycielu.

I w dalszej dyskusji nie pomijajcie jednej sprawy – szkoła podstawowa, gimnazjum i liceum ogólnokształcące ma zapewnić wykształcenie ogólne. Tak więc dokształcać się owszem i można – ale na własną rękę. I takiej wiedzy przy wszelkiego rodzaju egzaminach nie ma nikt prawa egzekwować.

17 | Polinik

30 kwietnia 2008, 17:35:41

Jiobel: I takie podejście do szkoły, jak widać, jest błędne. Ja uważam, że to rodzice i uczeń powinni to zapewnić. Szkoła może jedynie ukierunkować, pokazać możliwości.

Chyba, że akceptujesz "produkowanie" głąbów, którzy poza lekcjami palcem nie kiwną, żeby czegokolwiek się nauczyć bo "to szkoła ma uczyć"?

Osobiście uważam, że powinno być w planie nauczania takie coś jak "praca samodzielna" -- określić zakres materiału, który gimnazjalista/licealista musi opanować we własnym zakresie. Im wcześniej będziemy uczyć dzieci myśleć i uczyć się samodzielnie, tym lepiej dla nich.

Bo inaczej będą czekać na nauczyciela i szkołę. Jeśli będzie to dobra szkoła i dobry nauczyciel, to w porządku. Ale jeśli nie, to przepadną. Jak na tym egzaminie.

Nie można, oczekiwać, że całą wiedzę potrzebną w życiu dostana w szkole. Bo tego ŻADNA szkoła nie jest w stanie zapewnić. Wcześniej czy później człowiek staje przed koniecznością zdobycia wiedzy bez nauczycieli. Uważasz, że lepiej, żeby to było później?

18 | Ethan

30 kwietnia 2008, 17:36:57

A i niech opracowuje we własnym zakresie chociazby 90% materiału ale niech zostanie POWIADOMIONY że ma to przerobić! No, ludzie, po co jest szkoła? Po co jest ta instytucja, po to żeby NAKIERUNKOWAĆ???

19 | skkf

30 kwietnia 2008, 17:38:49

Szkoła przygotowuje do egzaminu gimnazjalnego? Myślałem, że egzamin jest tylko sprawdzeniem Twojej wiedzy. Swoją drogą listę lektur podają nauczyciele zazwyczaj na pierwszej lekcji, a nawet jeśli nie, to co za problem podejść do nauczycielki i spytać się jakie lektury są w programie szkolnym? W ogóle gdzieś powinien być dostępny program nauczania z każdego przedmiotu, jeśli się nim nie zainteresowałeś to twoja sprawa.

20 | Polinik

30 kwietnia 2008, 17:40:29

Ethan: Jestem pewien, że KAŻDY z tych uczniów dostał listę lektur objętych programem nauczania. A jeśli przez przypadek nie dostał, to naprawdę nie jest to wielki problem, zapytać się kolegi z równorzędnej klasy, poszukać w Internecie albo poprosić nauczyciela o taką listę prawda?
I, widząc, że nauczyciel daje ciała i nie zaczyna omawiać tych lektur, poczytać przynajmniej ich opracowanie, co nie?
Tak by zrobił każdy, komu zależy na dobrym wyniku z egzaminu.

No chyba, że zakres materiału obowiązujący na egzaminie jest objęty tajemnicą i nie ma do niego swobodnego dostępu. Jest objęty?

21 | Ethan

30 kwietnia 2008, 17:40:32

To może najlepiej w ogóle do każdego nauczyciela podejść i popytać, czy przerobili cały materiał? "Czy przerobiła pani całe wodorotlenki?" "A pani, jakieś lektury pani olała?" "Czy pan zrobił w ogóle podstawę programową?"

0.o

22 | Ethan

30 kwietnia 2008, 17:41:39

Na tej zasadzie można podchodzić do każdego ucznia i pytać czy A NUŻ CZEGOŚ NIE TRZEBA JESZCZE UMIEĆ, to jest paranoja!! Szkoła ma obowiązek zapewnić możliwość nauki całego wymaganego materiału potrzebnego do zdania tego testu na 100%.

23 | Jiobel

30 kwietnia 2008, 17:44:11

favicon

Ja mówię o jednym, a ty do mnie z drugim. Przeczytaj proszę jeszcze raz, co napisałem i dopiero odnoś się do mnie. Mam wrażenie, że całości nie udało Ci się zrozumieć…

> I takie podejście do szkoły, jak widać, jest błędne.

Dlaczego? Tylko dlatego, że odpowiedni urząd zawiódł w kontroli jakości nauczania? Czy może dlatego, że konkretne szkoły dały ciała?

> Szkoła może jedynie ukierunkować, pokazać możliwości.

Pewnie. Ale ma również przygotować do tego, z czego później będzie egzaminować. Zwłaszcza, że mówimy o bardzo młodych ludziach, którzy dopiero uczą się. Wszystkiego.

> Chyba, że akceptujesz "produkowanie" głąbów, którzy poza lekcjami palcem nie kiwną, żeby czegokolwiek się nauczyć bo "to szkoła ma uczyć"?

Nie.

> Osobiście uważam, że powinno być w planie nauczania takie coś jak "praca samodzielna".

Z tego co pamiętam – takie coś jest. Tylko sposób realizacji (czytaj: jakość) jest zależna od człowieka, któremu powierzono zrealizowanie tego zadania.

> Nie można, oczekiwać, że całą wiedzę potrzebną w życiu dostana w szkole. Bo tego ŻADNA szkoła nie jest w stanie zapewnić.

Znowu cholernie nadinterpretujesz. Jeśli dalej odnosisz się do mojej wypowiedzi, to… Przeczytaj ją jeszcze raz. Jeśli dalej nie będziesz mógł zrozumieć OCB, to pytaj śmiało – chętnie wyjaśnię co nieco.

I proszę, włącz Textile`a. ;-)

24 | Polinik

30 kwietnia 2008, 17:45:00

Ethan: Właśnie tak. Wykazać jakąś inicjatywę. Sprawdzić przerobiony materiał z materiałem wymaganym. Porównać z materiałem z lekcji.
Ja tak zrobiłem tydzień przed maturą. I miałem czas, żeby uzupełnić parę braków w wiedzy.
I wiesz co? Nie zaszkodziło mi to. Ciągle żyję.

To się nazywa INICJATYWA. Jest przeciwieństwem BIERNOŚCI.
Taką inicjatywę powinien wykazać każdy przed Ważnym Egzaminem Na Którym Mu Zależy. Dla własnego dobra.

25 | dos

30 kwietnia 2008, 22:02:42

"A nie są to tytuły mało znane, były to "pewniaki", których "obecność" na egzaminie nie była zaskoczeniem"

Obecność tych lektur na teście była najprawdopodobniej niezgodna z prawem. Nie siej FUDu :P

26 | 2913

30 kwietnia 2008, 22:07:42

favicon

Polinik Ty jesteś mądry facet, chyba nie jesteś nauczycielem, mógłbyś doradzać p. Hall?

27 | anoriell

01 maja 2008, 08:54:44

Nie chce straszyć, ale z tego co pamiętam, to są lektury które sie omawia w 2 klasie. Przynajmniej my je omawialiśmy w drugiej klasie. Co do Kamieni na Szaniec nie jestem pewna, ale Syzyfowe Prace na 100% omawialiśmy w 2. a nie 3., więc tłumaczenie, że jakaś lektura nie została omówiona, to jakieś bardzo naciągane tłumaczenie.

28 | dos Mobile

01 maja 2008, 10:55:48

favicon

Fałsz. Kolejność przerabiania lektur jest dowolna. Nam przerabianie Syzyfowych prac przypadało po testach, jednak przypadek sprawił, że udało nam się to zrobić tydzień wcześniej.

29 | Fi

01 maja 2008, 16:57:14

ano, nie przypominam sobie, żeby jakakolwiek lektura została omówiona ;) To znaczy, zaraz... Ja sobie właśnie "Kamienie na szaniec" przypominam i "Krzyżaków" chyba...
No, ale ja się przykłądałam do lektur mniej-więcej tak samo jak nasza nauczycielka. Były lepsze książki do czytania :P

A wiecie co jest najśmieszniejsze?
Ostatnie wypracowanie klasowe w III LO. Poziom rozszerzony. Tydzień przez wystawieniem ocen.
Prównaj, kurna, przedstawienie mitu o Orfeuszu i Eurydyce. I tutaj piękny fragment mitu autorstwa kogośtam i wiersz Tuwima (chyba).
Mitu o Orfeuszu i Eurydyce, oczywiście, nikt ze mną w gimnazjum nie omawiał. Ale coś się o uszy obiło. Chyba nawet czytałam na własną rękę... Kiedyś. O co chodziło w micie - z grubsza wiedziałam, resztę można było wywnioskować z fragmentu, ale... cóż... kilku szczegółów nie znałam, a były mi one potrzebne do interpretacji. I były ważne.

I teraz wyobraźcie sobie, że coś takiego dzieje się na maturze. Też będe mogła tupnąć nóżką, że "Pani w gimnazjum nie omawiała!"? Nie wydaje mi się... :>

30 | dos

01 maja 2008, 17:00:49

@Fi: Jeśli się okaże, że tak postawione pytanie wykraczało poza zakres wymagań (tak jak było teraz na gimnazjalnym), to tak, będziesz mogła, a nawet powinnaś tak zrobić.

31 | Fi

01 maja 2008, 17:19:15

Z tym, że matura rozszerzona z polskiego opiera się zwykle na tekstach spoza kanonu lektur. Więc raczej nie tupnę (chyba, że w kluczu byłaby wymagana znajomość właśnie tych szczegółów, których nie szło wywnioskować z fragmentu). Chodziło mi o to, że olewanie lektur gimnazjanych może sie odbić też na maturze. A kto w gim myśli o maturze na poważnie?

I racją jest, że to zadanie wykraczało poza zakres wymagań. Pamiętam, że na próbnym w moim roczniku też była charakterystyka, ale dowolnej postaci z literatury, która cośtam robiła z miłości (opisałam Asakawę z "The Ring" Koji Suzukiego ;> to były czasy...)
DOWOLNEJ. A nie dowolnej z dwóch lektur.

32 | ka$ka

18 maja 2008, 11:11:43

favicon

EThan:No cóż, nie znam w moim otoczeniu chyba żadnej osoby która po przeczytaniu kilkudziesięciu lektur jest w stanie przedstawić sylwetkę każdej osoby z lektur... może kumpluję się z ułomnym towarzystwem?
No ja też.
Teraz przerabiamy 'Syzyfowe prace', ale już nawet nie mogę patrzeć na tę książkę. Czytając ją prawie spałam. Nie rozumiem o co w niej w ogóle chodzi, a co dopiero miałabym napisać charakterystykę o głównym bohaterze. A co do 'Kamieni na szaniec' to to już w ogóle masakra. Gdybym miała w tym roku pisać ten egzamin to bym poległa na pewno. Ale nie wiem kto to wymyślił żęby charakterystyki pisać na teście. Kto pamięta co robiły postaci w tych książkach. To co mam na przyszły rok wykuć na pamięć charakterystki wszystkich bohatrów z książek?

33 | ka$ka

18 maja 2008, 11:25:17

favicon

Jiobel: I takie podejście do szkoły, jak widać, jest błędne. Ja uważam, że to rodzice i uczeń powinni to zapewnić. Szkoła może jedynie ukierunkować, pokazać możliwości.

Rodzice? Moja mama pracuje do 17 i wraca do domu o 18. Myślisz, że będzie chciała siedzieć ze mną w książkach? Zapytaj Twojej mamy czy po całym dniu pracy będzie miała ochotę Cię uczyć? Tata wraca z pracy w nocy, więc o czym Ty mówisz? Jaki rodzic znajdzie siłę na naukę po pracy swoje dziecko, a co dopiero kilku dzieci?
Uczeń tak? Skoro w planie mam codziennie po 7-8 lekcji łąćznie z zajęciami dodatkowymi, wracam do domu padnięta, pozostaje mi kilka godzin żeby zrobić zadania domowe, nauczyć się kilku przedmiotów na następny dzień a dobra ma tylko 24 godziny, to powiedz mi skąd ja kurde mam znaleźć czas na douczanie się w swoim zakresie??

34 | Polinik

18 maja 2008, 11:54:27

ka$ka: Jeśli Twoi rodzice nie znajdują czasu, żeby z Tobą pobyć, to świadczy tylko o nich. Smutne, ale prawdziwe. To rodzice wychowują swoje dzieci, zawsze tak było i zawsze tak będzie.

35 | ka$ka

21 czerwca 2008, 16:36:48

favicon

Polinik a twoi starzy przerabiają z Tobą dodatkowy materiał ?

36 | Polinik

21 czerwca 2008, 17:32:53

ka$ka: Nie muszą. Podstawówkę i gimnazjum już mam dawno za sobą.
I uprzedzając -- jak byłem w tych szkołach też nie było takiej potrzeby, sam byłem w stanie opanować materiał.

37 | Fabian

23 lipca 2008, 20:45:54

favicon

ja już niedługo bede miał egzamin tak się boje jak mi źle wypadnie to dupa nie przyjmą mnie do licemum tylko do zety help co mam robic oprócz uczenia się ale czego piszcie

38 | Polinik

23 lipca 2008, 21:24:19

Fabian:
Na kolejną amnestię dla leniwych gimnazjalistów raczej nie licz. Poza nauczeniem się nie ma pewnej metody.
A nawet jak zrobisz wałek i oszukasz na egzaminie, to te braki wyjdą w liceum. I co wtedy? Będziesz liczył na amnestię z matury?

39 | Anonim

21 października 2008, 20:27:30

favicon

ALE LIPA Z TYM EGZAMINEM TYLKO DENERWOWANIE UCZNIÓ.TO W KOŃCU BARDZO DUŻY STRES DLA NICH.....................

40 | Polinik

21 października 2008, 22:00:47

Stres jest częścią egzaminu, a umiejętność poradzenia sobie z nim jest jednym z elementów potrzebnych do jego zaliczenia.
Tak samo jak z maturą.

41 | ka$ka

16 listopada 2008, 17:09:40

favicon

Tak, ale wkurza mnie, że nauczyciele przez cały rok nas dręczą, gdy omawiamy coś to ciągle: uważajcie to może być na egzaminie, uczcie się! a potem przed egzaminem mówią, że mamy się nie stresować.

42 | gxdfyhg

21 kwietnia 2009, 18:48:47

favicon

ale wy jestescie madrzy wszyscy ! skąd mamy wziąśc se te listy co .? w necie poszukac moze .? jacy wy jestescie .. ja nie moge.. cofnieci w rozwoju !

43 | Gimnazjalista

21 kwietnia 2009, 20:34:27

favicon

Chciałbym zauważyć jedną rzecz, po co człowiek wogóle chodzi do szkoły? żeby sie uczyć, czego? rzeczy, które będize mógł wykorzystac w przyszłości. Lektury przerabia się aby nauczyć sie interpretacji dzieł, a pzatym żeby język pisany nie wymarł... ale wracając do tematu. Z tego co kojarze afera była o charakterystyke głównej postaci "syzyfowych prac" więc powiedzcie mi na co mi w życiu znać cechy charakterystyczne jakiejś fikcyjnej postaci?! Zatem prosze nie winić gimnazjalistów!
Test gimnazjalny powinien sprawdzić naszą wiedze praktyczną, czyli rozumienie i interpretacja tekstu czytanego, wiedza praktyczna i najważniejsze wzory, fakty, prawdy i wydarzenia - w skórcie minimum czkłowieka. Zauważcie że do jakiej pracy w życiu byście nie poszli, a ni kogo byscie nie spotkali to raczej nikt was nie zapyta o "charakter książkowej postaci" - do przemyslenia dla dorosłych "ludzi mądrych"

44 | Polinik

23 kwietnia 2009, 17:15:30

Gimnazjalisto:
Zdziwisz się, ale polecenie "proszę krótko opisać samego siebie" jest standardowym pytaniem na rozmowie rekrutacyjnej w mojej firmie.
I przeważająca większość kandydatów ma z tym zadaniem problemy.
Więc nie mów, proszę, że z takim zadaniem nie spotkasz się w żadnej pracy.

Dodaj komentarz

Markdown ( szczegółowy opis znaczników ):
*em* | 1. lista 2. numerowana | * lista wypunktowana | _strong_ | [link](http://) | | > cytat.