Jogger Polinika

Rekomendacje


31 sierpnia, 2006

Neal Stephenson "Żywe srebro".

Napisane w: Książki (0) Otagowane: , , , , ,

Książka, będąca I tomem "Cyklu Barokowego", opowiada... hmm.. ciężko określić dokładnie o czym jest, nie ma jasno zarysowanej linii fabularnej. Najprościej napisać, że jest to historia życia Daniela Waterhouse. Postać (chyba fikcyjna), ukazana jako najlepszy przyjaciel Isaaca Newtona (ten już jak najbardziej rzeczywisty).

Opowieść o jego życiu toczy się dwutorowo -- w "teraźniejszości" książki (rok 1713), w którym to roku Enoch Root przybywa do amerykańskiego Bostonu, żeby przekonać Daniela do powrotu do Europy, gdyż tylko Waterhouse może doprowadzić do pojednania Newtona z jego największym przeciwnikiem, Gottfriedem Leibnitzem.

Drugim wątkiem sa retrospekcje z życia młodego Daniela; najpierw dzieciństwa, kiedy był wychowywany przez fanatycznego ojca na kapłana, który miał przywitać Jezusa u brzegów Anglii (zbliżał się rok 1666, który uważano za rok nadejscia Apokalipsy). Po dzieciństwie okres młodzieńczy, młody Waterhouse zaczyna studia, poznaje Isaaca, zaczyna działać w Towarzystwie Królewskim. Do którego należą najznamienitsze umysły ówczesnej Europy: John Locke, Robert Hooke, Robert Boyle, Christiaan Huygens, a nawet dziecko o imieniu Benjamin, syn starego Franklina.

Z początku wątek bostoński jest obszerniejszy, ale z czasem fragmenty książki dziejące się w Ameryce robia się coraz krótsze a retrospekcje coraz dłuższe

Przyznam, że książkę zaczynałem czytać 3 razy. Dlaczego? Feliks Kress, prowadzący w jednej z gazet o SF kącik z poradami dla początkujących pisarzy, mógłby na przykładzie tej książki pięknie wykazać dlaczego narrator nie powinien przekazywać wszelkich możliwych informacji czytelnikowi. Czytelnik zadowoli się informacją, że na dworzu było zimno, a cały akapit informujący, że:

"Na skali sir Isaaca Newtona, na której zero oznacza temperaturę zamarzania wody, dwunastka zaś ciepłotę ludzkiego ciała, zimny podmuch miał jakieś cztery do pięciu stopni."

nie jest potrzebny.

Dalej mamy podobny wykład na temat skali Fahrenheita i jego nowych termometrów z rtęcią. Cała strona poświęcona dokładnemu opisowi stojącej na szafocie kobiety, łącznie z załamaniami jej sukni oraz ułożeniem sznura na jej szyi, też wydaje się zbędna. Natomiast szczytem tego stylu narracji jest dwustronicowa (!!!) wyliczanka urzadzeń, eksponatów i mechanizmów, które główny bohater zauważył wchodząc do pracowni.

Drugim aspektem, który utrudnia czytanie, jest to, że autor bardzo często stosuje narracje w czasie teraźniejszym. Taki zabieg znakomicie sprawdza się przy opisie sytuacji, jakiejś migawki, albo w przypadku opisu bardzo szybko następujacych po sobie zdarzeń (np walka na miecze), ale tutaj po prostu utrudnia skupienie sie. Czytając tak prowadzoną opowieść ma się wrażenie błyskawicznej akcji, podczas gdy na kartach książki upływa kilka godzin.

Na szczęście poźniej te 2 główne mankamenty powieści zaczynają zanikać, autor stosuje narrację w czasie przeszłym, przestaje też epatować czytelnika nadmiarem informacji.

Książka bardzo ciekawie przedstawia schyłek alchemizmu i narodziny tego co dziś nazywamy fizyką, chemią, biologią, fizjologią, wtedy nazywane po prostu filozofią naturalną.

Lektura dość ciekawa, nie tylko przyjemna, ale też pożyteczna (dużo ciekawostek), o ile czytelnik przemęczy się przez początkowy, nazbyt rozdmuchany nadmiarem informacji, fragment. Z niecierpliwością czekam na drugi i trzeci tom.

Komentarze do wpisu "Neal Stephenson "Żywe srebro".":

1 | Khorne

31 sierpnia 2006, 17:37:58

favicon

Jak to nie jest potrzebny? Ten zalew informacji doskonale oddaje istotę książki, bo "żywe srebro" to nie tylko rtęć, ale także kapitał, a przede wszystkim wiedza. Fascynujące jest czytanie o kształtowaniu się nauki i gospodarki na tle wszystkich politycznych zawieruch Europy. IMO wspaniała książka na dzisiejsze czasy.

2 | Ktos

31 sierpnia 2006, 17:39:29

O ile pierwszy tom czytało mi się strasznie i w ogóle się nie podobał, to drugi jest już lepszy. Ten akurat mogę polecić. A na trzeci trzeba czekać.

3 | sharnik

31 sierpnia 2006, 20:30:30

favicon

Jeden z uroków prozy Stephensona to naukowe dygresje. Trudno wyobrazić sobie Cryptonomicon bez matematyki, czy "Snowcrash" bez przedstawienia wirtualnej rzeczywistości.
Po prostu tak jak Stephenson wymaga zaangażowania czytelnika.

4 | Khorne

31 sierpnia 2006, 23:22:47

favicon

Czekać? Przecież już "Zamęt" wyszedł (leży przede mną właśnie ;)

5 | Polinik

08 września 2006, 13:20:15

Khorne: czekać, aż pojawi się w bibliotece. :)

Dodaj komentarz

Markdown ( szczegółowy opis znaczników ):
*em* | 1. lista 2. numerowana | * lista wypunktowana | _strong_ | [link](http://) | | > cytat.