30 sierpnia 2006
"Lord Of War" (Pan życia i śmierci).
Nie będzie to recenzja filmu, tych można znaleźć masę w internecie. Może tylko w skrócie: jest to historia handlarza bronią, hurtownika, który dostarcza broń dyktatorom na całym świecie -- Afganistan, Kolumbia, dyktatury afrykańskie. Nie ma wyrzutów sumienia, kłamie bez zająknięcia, wie, że jego broń służy do czystek etnicznych, ale nie dba o to, nie przejmuje się tym.
Natomiast rzecz, która rzuciła mi się w oczy:
Twórcy pod koniec filmu oznajmiają, że film bazuje na prawdziwych wydarzeniach. Wydano też film dokumentalny "Making Lord Of War" (na 2 płytce DVD ze specjalnego wydania filmu), z którego można dowiedzieć się, że główny bohater, jego życiorys został "skompilowany" z historii 5 handlarzy bronią, że 3000 karabinów Kałasznikowa, które zostały użyte w filmie były prawdziwe -- były tańsze do kupienia niż kupienie atrap, dywizjon czołgów pokazany w jednej ze scen również był prawdziwy, należał do handlarza z Czech, który szykował się do sprzedania ich do innego państwa (podobno musiał powiadomić NATO, że ustawia je w formacji na otwartym terenie na potrzeby, gdyż na zdjęciach satelitarnych mogłoby to wyglądać dość podejrzanie), jeden z samolotów, którym bohater przemyca dostawę broni ma takie same oznaczenia jak samolot należący do jednego z rzeczywistych handlarzy (rozbił się w Afryce, podobno przewoził pomoc humanitarną).
Mimo tych wszystkich faktów (z którymi twórcy się nie kryją, zwłaszcza jeśli chodzi o współpracę z rzeczywistymi handlarzami i "rodowodem" głównego bohatera) na koniec filmu, po napisach końcowych umieszczają standardowe oświadczenie, że:
"Postacie i wydarzenia oraz nazwy przedstawione w filmie są fikcyjne a wszelkie podobieństwo do nazw, postaci albo wydarzeń jest przypadkowe i niezamierzone."
Ktoś czegoś nie dopatrzył? Z przyzwyczajenia użyli szablonu końcowych disclaimerów?


1. LarryN powiedział(a),
30 sierpnia 2006 o 12:30:35
Jakiś czas temu w ś.p. Ozonie był artykuł o handlu bronią. To chyba 0.5 % obrotów w światowym handlu i 30 % łapówek.
A i tłumiki do Libii sprzedawali jako urządzenia wyciszające dla szpitali, czy jakoś podobnie.