Jogger Polinika

Rekomendacje


04 lipca, 2006

Wizyta u internisty.

Napisane w: Narzekanie (0) Otagowane: , , , , ,

Poszedłem do przychodni po pieczątkę do legitymacji Ratownika WOPR, że jestem zdrowy, że mogę ratownikować.
Scena jak ze skeczu Halamy i Kamysa. Najpierw lekarz zrobił duuuże oczy, był młody, widać pierwszy raz się z czymś takim spotkał.
Potem zapytał, jakie badania miałem ostatnim razem. To poinformowałem, że to było symboliczne badanie, typu osłuchanie (osłuchał mnie stetoskopem), ciśnienie (praktykantka zmierzyła mi ciśnienie) i zapytanie o ogólny stan zdrowia (zapytał jak się czuję i czy mi nic nie dolega).
Zagryzałem policzki, żeby nie parsknąć za śmiechu. :)
Ale przynajmniej było bezstresowo i szybko. :)
Dobrze, że nie zapytałem ile płacę -- 10, 20 czy może 50. :)

PS. A dla Pani z Rejestracji piętno -- jak przyszedłem to pierdoliła o głupotach przez telefon z koleżanką, jak mnie rejestrowała to pierdoliła o głupotach przez telefon z koleżanką, nawet jak wyszedłem z gabinetu po 10 minutach to pierdoliła o głupotach przez telefon z koleżanką. I na bank nie na swój koszt, bo jak już wychodziłem to słyszałem, ze kończyła pierdolić o głupotach przez telefon z koleżanką kończąc rozmowę tekstem "Basiu, to ja za chwilę znowu oddzwonię".

Komentarze do wpisu "Wizyta u internisty.":

1 | thot22003

04 lipca 2006, 18:35:57

favicon

ktos u mnie kiedys byl chory - pierwsze dni to jest koszmar, wiec telefon do przychodni (po drugiej stronie ulicy co prawda ;) ). najpierw nikt nie odbieral a potem odlozyli sluchawke tak ze ciagle bylo zajete. wiec pomomo 39 stopni goraczki trzeba ruszyc cztery litery i isc sie zarejestrowac do lekarza. oczywiscie wchodzac do przychodni widac ze sluchawka sobie dynda obok telefonu a pielegniareczki w najlepsze paplaja. ;)

Dodaj komentarz

Markdown ( szczegółowy opis znaczników ):
*em* | 1. lista 2. numerowana | * lista wypunktowana | _strong_ | [link](http://) | | > cytat.