Nareszcie się kończy. W moim życiorysie czerwiec AD 2006 zapisał się jako jeden z mniej przyjemnych. Zbyt dużo porażek, niepowodzeń i po prostu nieprzyjemnych rzeczy się zdarzyło przez ostatnie 29 dni, żeby uznać go chociaż za neutralny.
Może następny będzie przyjemniejszy.
Dziś Wielkie Sprzątanie, trzeba ogarnąć syf robiony przez 5 lat. A trochę tego się nazbierało. Jak na razie poszło kilka worków makulatury -- głównie notatek oraz gazet. W kolejce czekają śmieci różnorakie oraz bezzwrotne szklane butelki. Zwrotne zostaną wymienione na piwo w pobliskim monopolowym. :)
Za parę dni się stąd wyprowadzamy, znów trzeba będzie szukać nowego mieszkania. :/
Wie ktoś co sie spitoliło?
Strona od rana jest niedostępna...
EDIT: Przez chwilę działało, teraz znów zdechło. :/
Tak się zastanawiam, czemu w wierzeniach chrześcijańskich Lucyfer jest władcą piekieł, czemu odpowiada za męczenie przez cała wieczność dusz potępionych?
On, który zbuntował sie przeciw Bogu, który go odrzucił ma teraz być sprawcą cierpienia innych istot, które zrobiły to co on? Trochę to nielogiczne, przecież to niejako jego naśladowcy. Po co miałby to robić?
Wie ktoś może, gdzie można sobie sprawić takie fajne, gadżeciarskie obuwie? :)

Jak donosi Onet:
"Kacza mama spowodowała korek w centrum Dublina, kiedy postanowiła poprowadzić 7 swoich młodych do zbiornika wodnego, by rozpocząć pierwszą w ich życiu lekcję pływania. Kaczej rodzinie przez kilka ruchliwych ulic miasta towarzyszyła specjalna ochrona."
No proszę, nie tylko u nas kacza rodzina powoduje problemy. :>
Bawiąc się nowowydanym Google Earth dla Linuksa natknałem się na taki ciekawy most:

Jakaś lokalna nieciągłość przestrzeni chyba. Ciekawe, jak po czymś takim się jeździ. :>
I znów Polacy zwęszyli okazję, żeby się polenić. Wystarczy jakieś święto państwowe w czwartek albo wtorek i już rodacy zapadają na jakąś niemoc. Przez te parę dni sklepy i kioski są pozamykane, albo pracujące kilka godzin z rana i fajrant. Widać Polak nie ma ochoty zarabiać pieniędzy -- woli się opieprzać przy każdej okazji.
Tylko po co wtedy te narzekanie, że bieda w kraju, że państwo nie daje warunków przedsiębiorcom? Sami je sobie odbierają. Wolą zamknąć na parę dni interes i sie obijać.
Efekt ich lenistwa taki, że pieniążki, za które chciałem kupić kartę do telefonu, zarobił bank, a nie lokalny przedsiębiorca, bo musiałem ostatecznie pofatygować się do bankomatu, zamiast kupić w najbliższym kiosku.
Znalezione gdzieś w internecie. Opis halucynacji po zażyciu gałki muszkatołowej.
Skrzepnięty z krwi kamień oblał mnie morską świeżością feniksa lecącego nad niebieskim niebem.
Kto by pomyślał, że powszechnie dostępna przyprawa ma takiego "kopa" i może zainspirować do takich górnolotnych określeń. :)
Moje szczęście wyjechało do Anglii.
Jakoś tak nijako teraz...
Jestem już zmęczony tym krajem.
Zmęczony hipokryzją, cwaniactwem, złodziejstwem, przekrętami naszych polityków.
Pociesza mnie myśl, że przy odrobinie szczęścia, już za miesiąc o tej porze, będę w Londynie i będę mógł patrzeć na to wszytko nieco z boku.
Chociaż pewnie po jakimś czasie zatęsknię za Polską.